• Home
  • Artykuły
  • Zakaz aut spalinowych 2035: co to oznacza dla polskiego kierowcy?

Zakaz aut spalinowych 2035: co to oznacza dla polskiego kierowcy?

Image

Zapewne wielokrotnie słyszałeś już w mediach o nadchodzącej rewolucji, która ma bezpowrotnie zmienić krajobraz europejskiej i polskiej motoryzacji. Zakaz sprzedaży aut spalinowych od 2035 roku budzi ogromne emocje, a w głowach wielu kierowców rodzi się uzasadniony niepokój. Zastanawiasz się, czy będziesz musiał oddać swój ulubiony samochód na złom? Czy przymusowo przesiądziesz się do pojazdu elektrycznego, na który być może nie będzie Cię stać? Jako wieloletni obserwator rynku motoryzacyjnego i praktyk, przeprowadzę Cię przez gąszcz przepisów, mitów i realnych konsekwencji, jakie niesie ze sobą pakiet unijny "Fit for 55". Dowiesz się, co dokładnie oznaczają te zmiany dla Twojego portfela, codziennych dojazdów do pracy i planów zakupowych na najbliższe lata.

Zakaz aut spalinowych 2035 – co dokładnie uchwaliła Unia Europejska?

Aby zrozumieć, co nas czeka, musimy najpierw oddzielić fakty od medialnego szumu. Wbrew powszechnej, dość histerycznej opinii, rok 2035 nie oznacza, że z polskich dróg znikną samochody napędzane benzyną czy olejem napędowym. Przepisy przegłosowane przez Parlament Europejski dotyczą wyłącznie zakazu sprzedaży nowych samochodów osobowych i dostawczych emitujących dwutlenek węgla. Oznacza to, że od 1 stycznia 2035 roku w salonach samochodowych na terenie Unii Europejskiej nie kupisz już nowego auta z tradycyjnym silnikiem spalinowym, w tym również klasycznych hybryd (HEV) oraz hybryd typu plug-in (PHEV), jeśli emitują one CO2 z rury wydechowej.

Istnieje jednak pewna furtka, o której warto wiedzieć. Pod naciskiem krajów o silnym przemyśle motoryzacyjnym, takich jak Niemcy, dopuszczono możliwość rejestracji nowych aut spalinowych po 2035 roku, pod warunkiem że będą one zasilane wyłącznie neutralnymi dla klimatu e-paliwami (paliwami syntetycznymi). Z mojego doświadczenia w branży wynika jednak, że e-paliwa będą na początku niezwykle drogie i prawdopodobnie zarezerwowane dla samochodów sportowych, luksusowych oraz ciężkiego transportu, a nie dla przeciętnego Kowalskiego. Dlatego dla większości z nas rok 2035 będzie oznaczał konieczność wyboru auta w pełni elektrycznego (BEV) lub wodorowego (FCEV), jeśli będziemy chcieli wyjechać z salonu nowym pojazdem.

Czy stracisz swój obecny samochód? Rozprawiamy się z największym mitem

To najważniejsza informacja, którą musisz zapamiętać: nikt nie skonfiskuje Twojego obecnego samochodu spalinowego, ani nie zakaże Ci nim jeździć po 2035 roku. Prawo nie działa wstecz w ten sposób. Jeśli w 2034 roku kupisz nowe auto benzynowe lub z silnikiem diesla, będziesz mógł nim legalnie jeździć aż do jego technicznej śmierci. Rynek samochodów używanych będzie funkcjonował nadal, a handel autami z drugiej ręki nie zostanie zakazany.

Musisz jednak przygotować się na inne, pośrednie utrudnienia, które z czasem mogą sprawić, że utrzymanie auta spalinowego stanie się mniej opłacalne. Włodarze miast już teraz wprowadzają Strefy Czystego Transportu (SCT). Choć na razie restrykcje dotyczą najstarszych pojazdów, z biegiem lat normy będą zaostrzane. Ponadto, w miarę kurczenia się floty aut spalinowych, po 2035 roku może spadać liczba tradycyjnych stacji benzynowych, a koszty paliw kopalnych, obciążonych dodatkowymi podatkami i opłatami emisyjnymi (takimi jak system ETS2), z pewnością poszybują w górę. Z praktycznego punktu widzenia, jazda autem spalinowym po 2040 roku może przypominać dzisiejsze użytkowanie samochodu zabytkowego – będzie to hobby dla cierpliwych i zamożnych.

Infrastruktura i koszty – największe wyzwania dla polskiego kierowcy

Główną obawą, z którą spotykam się w rozmowach z kierowcami, nie jest sam napęd elektryczny, ale to, gdzie i za ile będą ładować swoje pojazdy. Jeśli mieszkasz w domu jednorodzinnym i posiadasz instalację fotowoltaiczną, transformacja może okazać się dla Ciebie niezwykle korzystna finansowo. Ładowanie auta z domowego gniazdka lub tzw. wallboxa w taryfie nocnej (lub z nadwyżek z paneli) sprawia, że koszt przejechania 100 kilometrów jest ułamkiem tego, co płacisz za benzynę.

Schody zaczynają się, jeśli mieszkasz w bloku. Tutaj kluczowe staje się tempo rozwoju infrastruktury dla samochodów elektrycznych w Polsce. Choć stacji ładowania przybywa z każdym miesiącem, wciąż jesteśmy w ogonie Europy pod względem ich zagęszczenia na 100 km dróg. Ładowanie na szybkich stacjach publicznych (DC) jest obecnie drogie i nierzadko zrównuje koszt podróży z jazdą ekonomicznym dieslem. Zanim nadejdzie rok 2035, operatorzy sieci energetycznych muszą przeprowadzić gigantyczne inwestycje w modernizację linii przesyłowych, aby osiedla mieszkaniowe mogły udźwignąć tysiące ładujących się nocą pojazdów. Jako kierowca musisz uważnie śledzić te zmiany, bo to one zdeterminują, kiedy przesiadka na "elektryka" stanie się dla Ciebie komfortowa.

Jak przygotować się na zmiany? Praktyczne porady dla kupujących

Wiedząc, co nas czeka za nieco ponad dekadę, możesz już teraz zaplanować swoje decyzje motoryzacyjne tak, aby zminimalizować ryzyko finansowe i frustrację. Oto kilka sprawdzonych wskazówek, które wynikają z analizy obecnych trendów rynkowych:

  • Nie panikuj i nie pozbywaj się auta na siłę: Jeśli Twój obecny samochód spalinowy jest w dobrym stanie technicznym, dbaj o niego. Regularny serwis, wymiana oleju i dbałość o podzespoły sprawią, że posłuży Ci jeszcze wiele lat. Dobrze utrzymane auto spalinowe w okolicach 2030-2035 roku może okazać się towarem wysoce pożądanym na rynku wtórnym.
  • Rozważ hybrydę jako etap przejściowy: Jeśli planujesz zakup nowego lub kilkuletniego auta w najbliższym czasie, a obawiasz się pełnego "elektryka" ze względu na brak ładowarki pod blokiem, postaw na klasyczną hybrydę (HEV). Tego typu pojazdy są niezwykle oszczędne w mieście, nie wymagają podłączania do gniazdka, a ich wartość rezydualna utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie.
  • Zainwestuj w wallboxa, jeśli budujesz dom: Będąc na etapie projektowania lub budowy domu, koniecznie poprowadź trójfazowy kabel (tzw. siłę) do garażu lub wiaty. Kosztuje to niewiele na etapie budowy, a w przyszłości zaoszczędzi Ci kucia ścian, gdy będziesz zmuszony kupić samochód elektryczny.
  • Śledź rynek aut używanych: Zbliżając się do daty granicznej, możemy zaobserwować tzw. efekt Hawany. Ceny zadbanych, używanych aut spalinowych mogą drastycznie wzrosnąć, ponieważ wielu kierowców będzie chciało kupić "ostatnie prawdziwe auto" na lata. To może być doskonały moment na sprzedaż Twojego obecnego pojazdu z dużym zyskiem.

Co stanie się z mechanikami i rynkiem części zamiennych?

Transformacja napędowa wymusi również potężne zmiany w branży usługowej. Silnik elektryczny ma ułamek części ruchomych w porównaniu do skomplikowanego, nowoczesnego turbodiesla. Nie ma tu rozrządu, wtryskiwaczy, pompy paliwa, filtra DPF czy dwumasowego koła zamachowego. Z punktu widzenia eksploatacji, auta elektryczne są znacznie tańsze w serwisowaniu – wymienia się w nich głównie opony, płyn hamulcowy, filtry kabinowe i elementy zawieszenia (które notabene zużywają się szybciej z powodu dużej masy akumulatorów).

Dla Ciebie jako kierowcy oznacza to mniej niespodziewanych, kosztownych awarii silnikowych. Jednak niezależne warsztaty samochodowe będą musiały przejść kosztowne szkolenia i uzyskać uprawnienia (np. SEP) do pracy z wysokim napięciem. Możemy spodziewać się, że z rynku zniknie wielu drobnych mechaników, którzy nie poradzą sobie z cyfryzacją i elektryfikacją, co w początkowej fazie może wywindować ceny roboczogodziny w wyspecjalizowanych serwisach EV. Warto już teraz szukać w swojej okolicy warsztatów, które inwestują w wiedzę o pojazdach hybrydowych i elektrycznych.

Podsumowanie: ewolucja, a nie koniec świata

Zakaz sprzedaży aut spalinowych w 2035 roku to bez wątpienia największa zmiana w motoryzacji od czasów wynalezienia linii montażowej przez Henry’ego Forda. Rozumiem Twoje obawy, bo każda rewolucja niesie ze sobą niepewność. Jednak patrząc na to z chłodną głową i eksperckim dystansem, nie ma powodów do paniki. Przez najbliższe kilkanaście lat będziesz mógł bez problemu korzystać z aut spalinowych, a rynek wtórny zapewni Ci dostęp do takich pojazdów jeszcze długo po dacie granicznej.

Kluczem do bezstresowego przejścia przez ten proces jest elastyczność i stopniowe oswajanie się z nową technologią. Zamiast kategorycznie odrzucać elektromobilność, warto już dziś umówić się na jazdę próbną autem elektrycznym, przeliczyć koszty ładowania w swoim miejscu zamieszkania i spokojnie obserwować, jak rozwija się infrastruktura. Motoryzacja nie umiera, ona po prostu zmienia formę. A Ty, jako świadomy kierowca, masz jeszcze mnóstwo czasu, aby do tej nowej rzeczywistości płynnie i bezpiecznie się dostosować.

Zakaz aut spalinowych 2035: co to oznacza dla polskiego kierowcy? – Moto Świat